Ferie masz, wybierz się tez nad Odrę ) Miałabym jeszcze z drugiej strony Odry, ale ktos postawił bałwana za mostem, po lewej stronie, a bałwan miał kija wetkniętego w siebie, i niestety, mój pies już tam nie pójdzie, boi się... Tak ma na widok kija...
Większość rzeczy tak zwanych zdrowych jest w smaku paskudne,i prezencję też ma nie ciekawą...Kiedyś przez pomyłkę zamiast płatków kupiłem otręby z jabłkami,suszonymi.Zdiełane przez jakąś eko firmę.No jak już wydałem 5 zł. to postanowiłem zaryzykować i spróbować.Z wyglądu-mysie bobki,w smaku,fe...
[ Dodano: Wto Lut 02, 2010 18:18 ]
A przy okazji,czy Wam się też zdarza że zdjęcia z albumów na Picaso znikają,albo "emigrują" z jednego do drugiego albumu?Co prawda mam w komputerze bałagan jak na policyjnym parkingu,ale wcześniej to mi się nie przytrafiało ...
A przy okazji,czy Wam się też zdarza że zdjęcia z albumów na Picaso znikają,albo "emigrują" z jednego do drugiego albumu?Co prawda mam w komputerze bałagan jak na policyjnym parkingu,ale wcześniej to mi się nie przytrafiało ...
Mi się nic nie dzieje, ale to dlatego że mam kilka zdjęć - nie korzystam raczej z tego.
ewasza12 napisał/a:
wybierz się tez nad Odrę
Ferie mam, aparatu dobrego nie. Dzisiaj byłam, to mało mnie nie pożarły te stworzenia, muszę więcej chleba wziąć, bo bez chleba nie mogę. Patrzą takimi głodnymi oczkami, że mi się smutno robi - aż dziw.
_________________ "Dzieci i ryby głosu nie mają"
potwierdzam, nie popieram
Chleb podobno niekoniecznie, lepiej właśnie takie niesmaczne i niezjadlliwe według markas "śmieci" - zboża, kasze, itp. Chleb podobno zakwasza Odkąd pamiętam, moja Babcia kury karmiła chlebem, a one przecież też ptaki...
A pikassa - ta na kompie czy ta na www? Bo ta na kompie to czasem głupieje, nie widzi zdjęć, albo dwa razy pokazuje, ale żeby sama przestawiała, to raczej nie.... Jakiś robl może Ci przenosi zdjątka
Chleb podobno niekoniecznie, lepiej właśnie takie niesmaczne i niezjadlliwe według markas "śmieci" - zboża, kasze, itp. Chleb podobno zakwasza Odkąd pamiętam, moja Babcia kury karmiła chlebem, a one przecież też ptaki...
Nie zdążyłam zobaczyć żeby babcia kury czymkolwiek karmiła. Mama kiedyś często mi powtarzała, że nie powinno się dawać chleba ptakom... Ale sama tak robiła i tak też mnie nauczyła. Bo chyba większość ludzi właśnie chlebem karmi ptaki???
P.S. Co do Picassy dostałam właśnie e-maila "Użytkownik ewasza12 dodał zdjęcia (21) do albumu stare dobre czasy; Użytkownik ewasza12 dodał zdjęcia (2) do albumu 02-2010". Trzeba obejrzeć.
Wszyscy, tradycyjnie, karmią chlebem... jakoś nie zmniejszyła się populacja łabędzi ani kaczek..
Skąd wiesz?
Może to tylko ludzkie, a nie ptasie spojrzenie?
To nie do Ciebie - Ewaszo.
Ale warto się zastanowić.
Zresztą, nikt nie liczy populacji, bo i po co. Na razie ptaki jeszcze są i nas cieszą. Trochę się dostosowały, ale i tak powinniśmy wiedzieć, że polegają tylko na sobie, a nie na tych resztkach, które z łaski pozostawimy. Hmm, wróbli i sikorek coraz mniej, nie zauważyliście?
_________________ Żeglowanie jest rzeczą konieczną, życie - niekonieczną.
Wszyscy, tradycyjnie, karmią chlebem... Ja też tak od zawsze robiłam, jakoś nie zmniejszyła się populacja łabędzi ani kaczek..
Słyszałam, że w ogóle nie powinno się dokarmiać kaczek, łabędzi, mew, kurek wodnych i tych siwych co się z mewami trzymają (zapomniałam) no i całej reszty ptasiego zaprzęgu, żeby się nie przyzwyczajały do tego, że karmią je ludzie. Ale one od dawna są przyzwyczajone, wiec co zrobić? Karmić dalej.
Bo widzę, po ilości pływających i tu, po Odrze, i po jeziorze w mojej rodzinnej miejscowości. Kwestia chleba poruszana jest w kontekście pleśni, a ten, którym karmimy, nie ma szans spleśnieć, ponieważ jest pochłaniany z marszu. Chyba, że jakiś dobroduszny karmiciel karmi właśnie spleśniałym chlebem - jak np mój sąsiad - gołębie - ale to już inna para kaloszy, a sąsiadowi nic nie powiem, bo się boję. raz się odezwałam, i będzie, na najbliższą dziesięciolatkę....
Zaraz łykam śniadanie, zapinam psiaka na smycz i idę do tych ptakostworów.
Może tym razem jakieś zdjęcie się cyknie ładne.
P.S. Ewaszo jesteś wyjątkowa widocznie.
[ Dodano: 03-02-2010, 12:02 ]
Te stworzenia nie dają zdjęć porobić, nie radzę sobie, ktoś wie jak na nie wpłynąć? Mało mnie nie zjadły. Ale nawet sąsiada spotkałam z chlebem i paru ludzi, no i trzy psy, jeden się Wyścigówka nazywał.
Dobrze, że akurat reszta sobie poszła. Na przedszkolankę się nie nadaję.
_________________ "Dzieci i ryby głosu nie mają"
potwierdzam, nie popieram
Orany, a gdzie one wylazły >??? Co dzień tam łażę, a z tej strony Rybakówki jeszcze ich nie widziałam. A może goniły Cię z końca nabrzeża ??
Tez mam obawę podchodząc do nich, wolę z daleka... Kiedyś, dawno, w dieciństwie, oberwałam od gęsi, trauma do dziś została
Orany, a gdzie one wylazły >??? Co dzień tam łażę, a z tej strony Rybakówki jeszcze ich nie widziałam. A może goniły Cię z końca nabrzeża ??
Tez mam obawę podchodząc do nich, wolę z daleka... Kiedyś, dawno, w dieciństwie, oberwałam od gęsi, trauma do dziś została
Ewaszo to nie jest śmieszne! One idą za mną - ja się cofam. Szły by dalej, ale schowałam ostatnią kromkę dla mewek, minęłam łabędzie (musiałam wrócić po psa, bo chcąc ominąć ptaki utknął w śniegu) i odleciały. Jakiś facet stwierdził, że treserką łabędzi jestem - stwierdziłam krótko "no właśnie jakoś sobie nie radzę".
Ten, który rzuca się w oczy na pierwszym zdjęciu je mi z ręki - i tu pytanie, jak łabędź udziobie to boli?
Kiedyś mi mojego narwanego psa o mało nie utopiły.Ale to było jeszcze za komuny,teraz w unii jesteśmy,to może są bardziej pokojowo nastawione.
[ Dodano: Sro Lut 03, 2010 19:26 ]
puma001 napisał/a:
ktoś wie jak na nie wpłynąć?
Jeżeli to są niemieckie łabędzie,ktore do nas na przeszpiegi przyleciały ,to zwykle wystarczy krzyknąć Halt! Wtedy się zatrzymują i staną na baczność,no,niestety nie wiem jak jest po niemiecku spocznij!
Z przyzwyczajenia mówiłam do nich "nie wolno", ale nie pojęły...
Ale najlepsze było kiedy jednemu rzuciłam pod samą łapę, nogę czy co on tam ma kawałek chleba, a drugi na to nadepnął - się zdenerwowały obydwa.
_________________ "Dzieci i ryby głosu nie mają"
potwierdzam, nie popieram
Kiedyś, dawno, w dieciństwie, oberwałam od gęsi, trauma do dziś została
A mnie kiedys podziobał kogut. Mały byłem, mialem ze 4 latka.
Za to dziadek i babcia wymierzyli mu KS. Po egzekucji wykonano z niego rosół. Zjadłem. Gorzej z pieczystym. Jakoś mi brzydko pachnialo. Nie dałem rady
_________________ Lewe państwo nie może być państwem prawa
Zostałeś wegetarianinem...
Jakiś czas mieszkaliśmy w tzw PGR-ze, oczywiście, były tam kurki i kogut, tzw "bez kija nie podchodź", którego wszyscy się bali, oprócz mojego syna - około 2 letniego wówczas... Kogut na jego widok darł z podwórka aż miło było patrzeć:) Dziecko uzbrojone było w łopatkę....
A syn ma do dziś dar do zwierząt - bardzo go lubią Naprawdę:)
Wiecie co, dałam i surową marchewkę i zjadły
No, a potem tez chleb - bo to jak gdzieś przeczytałam, dla ptaków chleb jak słodycze dla dzieci - niezdrowe i smaczne.
dzięki:) Żeby nie psica, która w najmniej odpowiednim momencie szarpie smycz, a przy okazji i rękę trzymającą aparat, byłoby więcej takich Próbowałam zrobić fotkę jakiejś "kaczce" z cudnym rudawym czubkiem,ale niestety, nie udało się... Kormorany też są strasznie płochliwe.
nie zauważyłam, chociaż od dawna korzystam z picassy.
W sumie opis
ISO: 80
Ekspozycja: 1/350 s
Przesłona: 5.3
Ogniskowa: 18.9mm
niewiele mi mówi,
ja mam tradycyjnego "kita" 18-70.
Wychowałam się na smience, bez numerów a później na zenicie, był nawet snajper Ale to całkiem inna bajka....
Soniaka staram się dopiero rozgryźć, nie cierpię instrukcji, więc idzie mi to opornie, jak widać:) Wiem tyle, że obiektyw chciałabym lepszy, do większych przybliżeń, coś na kształt właśnie zenita snajpera. Dlatego pytam, bo widzę świetne zbliżenia
[ Dodano: Nie Lut 07, 2010 19:21 ]
Kobietom pewne rzeczy trzeba dokładnie tłumaczyć Zwłaszcza techniczne.
Ja to się wcale na tym nie znam .Kupiłem tego samsunga bo widziałem że robi świetne zdjęcia makro,i do tego mi był potrzebny.Obiektyw ma pięciokrotny zoom .Na tym się kończy moja wiedza .Ale przyznaje że fotki można nim zrobić całkiem fajne,jak na aparat tej klasy,ma manual,ale praktycznie korzystam prawie wyłącznie z fabrycznych ustawień,bo zanim sobie "pogrzebie" to zwykle jest już po ptakach.
To tak jak ja, jak już włączę "manualny" to w zasadzie nie ma co robić
Na analogowym mogłam się wyszaleć, z Tatą wywoływałam później zdjęcia w domowej "ciemni", sama radość ) A teraz - klik klik i ewentualnie delete )
Tylko obiektyw chciałabym lepszy:))
Aniołku, częściowo się zaaklimatyzowała, nadal ludzie z czymś podobnym do kija w ręku doprowadzają ją do paniki... Pożyczone autko jeździ
dziś było piękne stado łabędzi, ale psina coś nie miała natchnienia na spacer w tamtą stronę. Obeszło się bez zdjęć. Leciały też te nurogęsi, niziutko, ale udało mi się pstryknąć tylko śnieg.... (gdzieś wcięło zdjęcie nurogęsi??...)
wczoraj nie widziałam... A dziś robotnicy z ciągnikiem wystraszyli wszystkie ptaki, i moja psicę też... odnośnie wątku o odśnieżaniu - jednak można śnieg do Odry...
[ Dodano: Wto Lut 09, 2010 10:57 ]
A swoją drogą bardzo malowniczo wygląda to nasze nabrzeże... Może jakieś imię by mu nadać, oficjalnie ????
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach